Gdy tylko dni stają się dłuższe, a słońce zaczyna ogrzewać beskidzkie stoki, małopolskie doliny i nadrzeczne łąki, w głowie pojawia się myśl o krótkiej ucieczce za miasto.
Nie trzeba wielkich planów ani dalekich podróży. Czasem wystarczy koc, kosz z jedzeniem i miejsce, w którym można na chwilę zwolnić. A Małopolska takich miejsc ma bez liku – od górskich polan po spokojne brzegi jezior i rzek.
Krakowskie Błonia od lat pozostają symbolem miejskiego piknikowania. Trudno znaleźć drugie miejsce, gdzie z jednej strony widać wieże Wawelu, a z drugiej można poczuć atmosferę wielkiej zielonej łąki w środku miasta. Wystarczy kilka kroków, by odciąć się od ulicznego zgiełku. Podobną energię ma Przylasek Rusiecki – bardziej dziki, bardziej wakacyjny, z wodą, ścieżkami spacerowymi i zachodami słońca, które przypominają kadry z letnich filmów drogi.
W Dolinie Chochołowskiej piknik smakuje inaczej. Może dlatego, że wokół rosną świerki pachnące żywicą, a nad głową wyrastają tatrzańskie szczyty. To miejsce stworzone dla rodzin, ale też dla tych, którzy chcą po prostu usiąść na polanie i przez godzinę nie robić nic. Podobne uczucie daje Dolina Kościeliska – bardziej monumentalna, nieco tajemnicza, z chłodem skał i szumem potoku w tle. Nieco dalej czeka Polana Kalatówki, gdzie można odpocząć z widokiem na tatrzańskie grzbiety i poczuć atmosferę dawnych górskich wycieczek.


Jeśli ktoś marzy o odpoczynku nad wodą, trudno o lepszy kierunek niż Pieniny. Dunajec płynie tutaj spokojnie, choć otaczające go skały przypominają, że natura potrafi być spektakularna. W Krościenku lub Sromowcach wystarczy znaleźć fragment trawy przy brzegu rzeki, by zyskać widok wart każdej podróży. Kilka kilometrów dalej czeka Zamek w Niedzicy – miejsce, gdzie historia miesza się z pejzażem Jeziora Czorsztyńskiego. Piknik pod średniowiecznymi murami ma w sobie coś z baśni.
W Małopolsce niezwykłe są także miejsca mniej oczywiste. Jezioro Rożnowskie nie trafia zwykle na pierwsze strony przewodników, a przecież oferuje wszystko, czego potrzeba do idealnego dnia: wodę, lasy, spokojne zatoki i przestrzeń. Podobny klimat odnajdziemy nad Zalewem w Czchowie. Tutaj czas płynie wolniej. Można wypożyczyć kajak, zanurzyć stopy w wodzie albo po prostu obserwować świat z pomostu, popijając kawę z termosu. Coraz więcej osób odkrywa też uroki Jeziora Mucharskiego – spokojniejszego i mniej zatłoczonego niż najpopularniejsze małopolskie akweny.
Miłośnicy beskidzkich panoram powinni koniecznie odwiedzić Gorce. Polany pod Turbaczem mają w sobie coś hipnotyzującego. Trawy falują na wietrze, owce pasą się gdzieś w oddali, a horyzont wydaje się nie mieć końca. Równie piękne widoki oferuje Polana Stumorgowa – jedno z tych miejsc, gdzie można godzinami patrzeć na góry i nie powiedzieć ani słowa. W Beskidzie Niskim zachwycają z kolei górskie łąki w okolicach Wysowej i Hańczowej – miejsca spokojne, ciche i niemal zapomniane przez masową turystykę. To właśnie tam najlepiej słychać śpiew ptaków i własne myśli.
Nie można pominąć Ojcowskiego Parku Narodowego. To prawdziwa klasyka małopolskich wycieczek, ale wciąż potrafi zaskakiwać. Piknik pod wapiennymi skałami, w pobliżu Bramy Krakowskiej albo ruin zamku w Ojcowie, ma w sobie coś romantycznego i filmowego. Niedaleko stąd znajduje się także Dolina Prądnika – idealna dla tych, którzy lubią łączyć spacer z odpoczynkiem na łonie natury.
Warto też spojrzeć na Małopolskę z perspektywy wzgórz. Mogielica, najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego, oferuje widoki, które wynagradzają każdy krok podejścia. Piknik na jednej z okolicznych polan smakuje wyjątkowo, szczególnie gdy wieczorne światło zaczyna miękko układać się na górskich grzbietach. Z kolei Babia Góra od strony Zawoi to propozycja dla bardziej ambitnych – miejsce surowe, majestatyczne i niezapomniane.

W Dolinie Karpia czas wyznaczają stawy i rytm natury. To miejsce idealne dla tych, którzy szukają spokoju blisko Krakowa. Można tu rozłożyć koc nad wodą, obserwować ptaki i spróbować lokalnych specjałów. Z kolei Dolina Mszanki w Beskidzie Wyspowym urzeka ciszą. Nie ma tu tłumów ani głośnych atrakcji – jest za to przestrzeń, która pozwala naprawdę odpocząć.
Nieco bardziej romantyczny charakter ma Dolina Białej Wisełki. Wąskie ścieżki, szum wody i leśne polany sprawiają, że to jedno z tych miejsc, gdzie rozmowy same zwalniają tempo. Idealne na piknik we dwoje. Podobny nastrój odnajdziemy w Beskidzie Sądeckim – zwłaszcza w okolicach Szczawnicy i Przełęczy Jaworzynki, gdzie góry spotykają się z uzdrowiskowym spokojem.
Na końcu pozostają miejsca, które trudno opisać jednym zdaniem – małe polany przy drodze, widokowe wzgórza, brzegi rzek i jezior odkrywane przypadkiem podczas podróży przez region. Bo najlepsze pikniki często nie wydarzą się w miejscach z przewodnika. Wydarzą się tam, gdzie nagle zatrzymamy samochód przy pachnącej sianem łące, usiądziemy nad wodą albo spojrzymy na góry skąpane w popołudniowym świetle. Małopolska daje właśnie taką możliwość – pozwala zwolnić.
