Nowe trasy rowerowe w Zachodniej Małopolsce

  1. MDA
  2. /
  3. Nowe trasy rowerowe w Zachodniej Małopolsce

Niektóre wiadomości pachną weekendem. Ta o nowych trasach rowerowych w Zachodniej Małopolsce zdecydowanie do nich należy, bo nagle mapa przestaje być zbiorem punktów, a zaczyna przypominać zaproszenie do drogi. I to drogi, którą można sobie dowolnie układać – krótkiej, leniwej albo ambitnej, całodniowej.

Najgłośniej mówi się dziś o nowym, 20-kilometrowym odcinku VeloSkawy między Podolszem a Łączanami. To właśnie on sprawia, że z Krakowa można ruszyć w stronę Zatoru niemal bezkolizyjnie, wzdłuż rzek, po wałach i asfaltowych ścieżkach, które prowadzą przez spokojny, zielony krajobraz. Ale prawdziwa siła tej inwestycji ujawnia się dopiero wtedy, gdy spojrzymy szerzej.

Bo równolegle powstało sześć nowych tras w Małopolsce Zachodniej – pomyślanych jako system pętli, które można dowolnie łączyć. Jedna oplata Puszczę Dulowską, prowadząc przez leśne ostępy, inna krąży wokół Doliny Karpia, gdzie stawy i groble tworzą niemal pocztówkowy krajobraz. Kolejne trasy zaglądają w rejon Beskidu Małego, prowadzą przez okolice Oświęcimia i Ziemię Chrzanowską.

Ich siłą jest „pierścieniowość” – można wyruszyć, zatoczyć koło i wrócić bez logistycznych kombinacji, albo połączyć kilka tras w jedną, dłuższą opowieść.

I właśnie tu zaczyna się prawdziwa historia, czyli projekt Velo Małopolska. Jego koncepcja została zaprezentowana w 2013 roku i jest konsekwentnie realizowana. Dziś to już ponad 700 kilometrów spójnych, oznakowanych tras, które prowadzą przez cały region – od gór po doliny Wisły. Ale ambicje są znacznie większe, bo docelowo sieć ma przekroczyć 1000 kilometrów, tworząc jedną z najdłuższych i najbardziej kompleksowych rowerowych struktur w Polsce. Już teraz w budowie jest ponad 80 kilometrów kolejnych odcinków, a następne dziesiątki są w fazie projektowania.

To dlatego nowe fragmenty, takie jak VeloSkawa, robią takie wrażenie – nie są pojedynczym sukcesem, ale kolejnym elementem większej całości/rowerowej układanki. Trasy spinają się z Wiślaną Trasą Rowerową i innymi szlakami, pozwalając planować nie tylko jednodniowe wycieczki, ale też wielodniowe wyprawy przez region.

W praktyce oznacza to jedno: rower w Małopolsce już dawno przestał być jedynie dodatkiem do podróży, a staje się jej osią. Można ruszyć przed siebie bez pośpiechu, zatrzymać się tam, gdzie akurat jest najładniej, skręcić w boczną trasę i sprawdzić, dokąd prowadzi. A skoro sieć wciąż rośnie, to najlepsze jest to, że każda kolejna wycieczka może wyglądać zupełnie inaczej.

Jeśli więc ktoś jeszcze szuka pretekstu, by w weekend wyjść z domu, odpowiedź jest gotowa. Małopolska właśnie dopisuje kolejne kilometry do rowerowej mapy - i robi to w sposób, który naprawdę chce się sprawdzić na własnych dwóch kołach.

Nie zastanawiajcie się więc długo. Pomyślcie raczej nad tym, która z opcji rowerowego przemierzania Małopolski jest Wam najbliższa. Ta doraźna, spontaniczna, złożona z weekendowych wypadów, czy może staranniej zaplanowana, podzielona na kilka dłuższych odcinków, dzięki którym zwiedzicie na siodełku całe województwo.

Miłego podróżowania!

Ta strona wykorzystuje pliki cookies
Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Czytaj więcej